
Uciekłam, uciekam
uciekłam
i wstydzę się sama siebie
czy wrócę
przemogę, pokonam nie wiem
są pytania
na które odpowiedź nie czeka
chciałam wysoko do nieba
coś wołało
utknęłam w piekle
zmarznięta i bosa
uciekam znowu
na stopach rosa
Nie wołasz
nie wołasz
więc nie tęsknię
śpię na rogatkach zaufania
badam tereny
obce dotyki
nic nie mówisz
więc uznaję że cię nie ma
budzę się czasem
w konstelacji tych samych ulic
chłoną mnie czarne dziury
nie czuję cię
zatem postanawiam zapomnieć
na wieki
po wszystkie wszechświaty
Kiedy przyjdą
kiedy przyjdą nas rozdzielić
powiedz im
że nie mogą
bo nie ma nocy bez dni
zachodów słońca bez cichych zachwytów
kiedy ci mnie odbiorą
wytargają z ramion
nie bój się
bo nie ma kłamstwa bez prawdy
więc jestem tobą
śmiało
wyjdź do światła
znajdziesz mnie
tak łatwo
Przepraszasz
przepraszasz
ale twe słowa dla mnie teraz nic nie znaczą
tłoczą się
krzywo patrzą
a tak niedawno jeszcze
całowałeś mnie zroszoną ciepłym deszczem
Mała
dramat
masz mnie w dłoni
wyszeptałeś mi powoli
czasem wracasz
tlisz się jak ognik
boli