ona kochała tulipany chodziła latem boso bociany przez nią zostawały dłużej
wilkinowe koszyki sprzedawały się tak sobie nie było więc szans na lepsze botki
ona kochała tulipany patrz te czerwone mają w sobie piekło mówiła czarne węgielki żółć w podstawie płatków wystarczy dotknąć powąchać
i to go urzekło
to dla niej sadził to przez nią tak serce pękło
ziemia zniknęła pan bóg zamienił nas w dwa białe pocztowe gołębie
lecisz do mnie kochany w dziobie telegram na nodze obrączka
czy się spotkamy
czy ktoś nie zestrzeli nie powiesi za skrzydła jak sąsiad spod siódemki
czy uda się wychować pisklaki w tę wiosnę skoro nikt już nie dokarmia tylko zabiera tereny na nowe domy
kto powiedział że to wasze nie jesteśmy z tej samej szkoły przetrwania nie należymy do siebie
coś grucha na parapecie
przepraszam ale boję się podnieść rękę i zapytać czy na tej uczelni uczą prawdy czy sekwencji zdarzeń pani z literatury niezbyt kompetentna czerwieni się za każdym razem gdy pada nazwisko kolegi poety Nowa Fala czy coś w podobnym stylu
dostaję pałę z filozofii śmiem twierdzić że kant się mylił jestem nieprzygotowana usilnie studiuję tylko nie mam pojęcia co
dokąd zmierzam z tym dzbankiem wiedzy pitym co dnia gdzie wyląduję frunąc na skrzydłach tak zwanej kariery kim będę pytanie