1996-1997

ona kochała tulipany chodziła latem boso
bociany przez nią
zostawały
dłużej

wilkinowe koszyki sprzedawały się tak sobie
nie było więc szans na lepsze botki

ona kochała tulipany
patrz te czerwone mają w sobie piekło
mówiła
czarne węgielki
żółć w podstawie płatków
wystarczy dotknąć powąchać

i to go urzekło

to dla niej
sadził
to przez nią tak
serce pękło
ziemia zniknęła
pan bóg
zamienił nas w dwa białe pocztowe gołębie

lecisz do mnie kochany w dziobie telegram na nodze obrączka

czy się spotkamy

czy ktoś nie zestrzeli
nie powiesi za skrzydła
jak sąsiad spod siódemki

czy uda się wychować pisklaki w tę wiosnę
skoro nikt już nie dokarmia tylko zabiera tereny na nowe domy

kto powiedział że to wasze
nie jesteśmy z tej samej szkoły przetrwania
nie należymy do siebie

coś grucha na parapecie
przepraszam
ale boję się podnieść rękę i zapytać
czy na tej uczelni uczą prawdy czy sekwencji zdarzeń
pani z literatury niezbyt kompetentna
czerwieni się za każdym razem
gdy pada nazwisko kolegi poety
Nowa Fala
czy coś w podobnym stylu

dostaję pałę z filozofii
śmiem twierdzić że kant się mylił
jestem nieprzygotowana
usilnie studiuję
tylko nie mam pojęcia co


dokąd zmierzam
z tym dzbankiem wiedzy pitym co dnia
gdzie wyląduję
frunąc na skrzydłach tak zwanej kariery
kim będę
pytanie

odpowiedź za lat trzydzieści