2011-2020

Z wie偶y
zostawia艂am
w nich
kawa艂ki cia艂a
kim oni s膮 do diaska
ci
z kt贸rymi
dzieli艂am siebie
by艂am cich膮 kr贸lewn膮
kt贸ra z wie偶y
na prze艣cierad艂ach
uciek艂a
偶eby prze偶y膰
Dom
masz teraz w艂asny dom
i wszystko jest inaczej
nie pierwszy raz ten k膮t
zobaczy gdy zap艂aczesz
sadzisz wi臋c m艂ode drzewa
los przecieka ci przez palce
zimna herbata w szklance
z samego rana
tak jak on
ostatni bocian
odlecia艂 dzi艣
bez po偶egnania
Do dna
wszystko powoli si臋 rozpada
jeste艣 za blisko
a ja Ikar
upadam
kropla po kropli mniej mnie
jak wosku
znikam
pal臋 si臋 powoli
jak ludzka pochodnia
s艂o艅ce
pije mnie do dna
zn贸w jestem boska
swobodna
Nowy most
pami臋tam zarysy twojego cia艂a
jak map臋 Krakowa
z lewego barku do prawego przedramienia na skr贸ty
zabiera艂e艣 mnie do miejsc nieznanych przewodnikom
nie zapomnia艂am ich
czasem si臋 艣ni膮 i ulatuj膮 szybko kiedy tylko spojrz臋 w okno
zmienione nazwy wielu ulic
ty ju偶 po przeprowadzce do innego miasta i nowej dzielnicy
nowy most z innych ramion
niech ci s艂u偶y
w chwilach za艂amania nie st贸j
nie pr贸buj skaka膰
przypomnij sobie
nasz bieg ku wzg贸rzom
pierwsze spotkanie
W 艣rodku nocy
czasami w 艣rodku nocy
chodz臋 po dachach swej pami臋ci
jak lunatyk
wyci膮gaj膮c r臋ce
p艂ywam
na tratwach z cudzych ramion
zanurzam palce w rzekach
niespe艂nionych obietnic
stracone nadzieje
rozdaj臋 jak odpustowe cukierki
cho膰 si臋 nigdzie nie przemieszczam
jestem wsz臋dzie
umieram z t臋sknoty
i wci膮偶 nie mog臋
dotrze膰 do ciebie
Na chwil臋
wprowad藕 si臋 na chwil臋
zdejmij buty
zosta艅 w nich
je艣li ci tylko wygodniej
wytr臋 szybko 艣lady z pod艂ogi
z serca nie spos贸b
cho膰 staram si臋
wci膮偶 nieskutecznie
od zimy do nast臋pnej wiosny b臋dzie ra藕niej
od jednych r膮k do drugich
u jednych od ko艂yski przez tornister
do kobierca
艣lad贸w zetrze膰 nie spos贸b
z serca
Na smutno
dzi艣 upijam si臋 na smutno
p贸艂litr贸wka dwa szampany
za nas
za ciebie kochany
co si臋 zdarzy膰 mog艂o a nie zdarzy艂o
za to co pi臋kne
czego nie by艂o
za wszystkie szepty
i za 艂zy moje
zaparowane szyby
nasze postoje
stare kasety
ciep艂e 艣piwory
namioty
las
i za was dwoje
Pom贸偶 mi聽
pom贸偶 mi zapomnie膰
zapomnie膰 o tobie
jak zapomina si臋
o chwili narodzin
zapomnie膰 na dobre
do ko艅ca i na wieczno艣膰
tu i teraz
ostatecznie
pom贸偶 mi nie szuka膰 ci臋
w czterech 艣cianach
przytula膰 koszule
i targa膰 stare zdj臋cia
pom贸偶 mi na dobre
oszuka膰 moj膮 pami臋膰
nie
zabieraj
szcz臋艣cia
Czego
czego ty szukasz
偶e wszystko traci dla ciebie sens
czego brakuje
w kr贸tkiej historii o tobie i mnie
czego w nas nie ma
偶e pokazujesz tysi膮ce par
ka偶esz si臋 zmienia膰
i m贸wisz 偶e jeste艣 wi臋cej wart
Z pr臋dko艣ci膮 艣wiat艂a
to nie mo偶e by膰 moje tak
na wieczno艣膰
mog臋 tylko jako艣 si臋 stara膰
bo tylko jedno jest pewne
umieramy
to nie mo偶e by膰 moje tak
na wieczno艣膰
bo kiedy zamienisz serce na kamie艅
to nie zostan臋
kochany
sk膮d to wiesz
偶e nigdy nic nas nie rozdzieli
historie dwie
tyle samo 艂膮czy co i dzieli
i cho膰 nie stygn膮 prze艣cierad艂a
a w 艂贸偶ku wci膮偶 si臋 dzieje magia
mijamy
z pr臋dko艣ci膮 艣wiat艂a